Wiele osób inwestuje na giełdzie. Kupują akcje mając nadzieję na wzrosty ich kursów i zarobienie na tym znacznych kwot. Czasami jednak brakuje im środków na ich zakup i wtedy posiłkują się kredytem. Czasami takie rozwiązanie jest dobrym rozwiązaniem.
Kiedy na giełdę wchodzi spółka, której debiut jest pilnie oczekiwany, zazwyczaj chętnych na kupno jej akcji jest zdecydowanie więcej, niż dostępnych akcji. Wówczas następuje redukcja zapisów. Osoba, która zapisała się np. na 100 akcji, dostaje ich o wiele mniej. Często jest to tylko 10%, czyli w tym wypadku wychodzi 10 akcji. O takich redukcjach często wiadomo z góry. Jednak zapisując się na nie trzeba wyłożyć kwotę za 100 akcji. W takiej sytuacji ratunkiem może być kredyt , który de facto i tak nie zostanie wykorzystany.
juz niedlugo zacznie pojawiac sie wiecej tekstu :) Choc mam jeszcze jednak mase roboty to juz jest torche spokojniej :)
Komentarz...
24.01.2008.
No coz.. wreszcie znalzlem chwile czasu zeby przelozyc ostatnie przemyslenia na "papier". Wiem ze minelo juz bardzo duzo czasu od ostatniego wpisu ale coz.. Czas jest towarem wyjatkowo deficytowym - a do tego bardziej ogranicznony niz ziemia :) Odrazu wiec POSTARAM sie przejsc do rzeczy.
Tydzien sie skonczyl.. mozna by rzec wreszcie sie skonczyl. z pewnoscia nie byl on udany dla posiadaczy akcji - ze swieczka szukac papierow ktore w mijajacym tygodniu daly zarobic. Widac to po stanie mwig'a i swig'a na dzisiejszym zamknieciu. Napewno wielu z nas zastanawia sie co tak naprawde sie stalo - bo oczywiscie mozna by po raz kolejny wszystko uzasadnic "zla sytuacja za oceanem, i problemami globalnego rynku finansowego". Jednak trzeba wkoncu zastanowic sie czy spadki o np. 60-70% na niektorych spolkach w czasie ok. pol roku mozna tak uzasadniac (oczywiscie jezeli chodzi o spolki ktore nie sa w kompletnie zaden sposob zwiazany z rynkiem nieruchomosci czy wogole branza finansowa). Ale coz "kula sniezna musi sie stoczyc, a nuz wbic sie w ziemie".. pytanie tylko kiedy to nastapi. Postaram sie przyblizyc ta sprawe juz w ten weekend, prezentujac analizy indexow i sytuacji na rynkach finansowych.
Stany, stany, stany....
09.01.2008.
Postanowilem napisac szybki komentarz (az prosi sie by zamiescic dzis szeroki opis sytuacji bo wbrew pozorom dzis wydarzylo sie bardzo duzo na rynkach - niestety czas na to nie pozwala =/), w zwiazku z dosc ciekawa sytuacja za oceanem. A mianowicie chodzi o finisz sesji na amerykanskich parkietach ktore dosc niespodziewanie na ponad 2h przed zamknieciem zaczely odbijac od sesyjnych minimow. W inwestorach zapewne wygrala chec do zakupow mocno przecenionych w ostatnich dniach akcji, a takze chec uratowania indexow przed glebsza korekta - trzeba przypomniec ze index S&P500 byl juz ponizej poziomu magicznych 1406pkt, i mozna bylo powoli rysowac RGR. Co ciekawe jest szansa ze trend bedzie jutro kontynuowany gdyz ALCOA podala po sesji zdecydowanie lepsze wyniki od oczekiwan (a takze najlepsze w swojej historii) co zdecydowanie poprawilo nastroje inwestorow i zapewne kaze im dokladniej przeanalizowac sytuacje w nadchodzacych dniach. Osobiscie uwazam ze pewnie do lask wroca znow papiery spolek z branzy finansowej (oczywiscie te za oceanem, bo polskie wcale tak wiele jeszcze nie stracily :) ).
Podsumowujac, inwestorom napewno przyda sie chwila na przemyslenia i ulozenie sobie sytuacji w glowach. Jutro zapewne czesc inwestorow zada sobie pytanie - czy to juz koniec znizek? czy nastapi wreszcie odreagowanie wieksze niz 7-10%? Nastepnym pytaniem bedzie zapewne: na czym bedzie mozna najwiecej zarobic? Spolki spekulacyjne czy fundamentalne? Bo przeciez tyle sie mowi ze podczas bessy tylko najlepsze spolki powinny byc przystania dla tych ktorzy chca trzymac akcje... a tymczasem i te perelki z naszej gieldy nie moga oprzec sie wszech-ogarniajacej fali spadkow. Coz czas poczekac do jutrzejszego otwarcia.. i miec nadzieje ze tym razem zamknie sie wyzej niz otworzy..
Znalzlem na stronie pb bardzo ciekawy wykres prezentujacy w ktory momecie trwania recesji zostala ona zdiagnozowana przez Krajowe Biuro Badań
Ekonomicznych (NBER) - biuro odpowiedzialne za monitorowanie amerykanskiej gospodarki. Wynika z niego, ze biuro to nigdy nie zdiagnozowalo wystapienia recesji przed jej zajsciem. Raz tylko udalo sie mu wzglednie szybko stwierdzic wystapienie spowolnienia (ale i tak bylo to juz +/- w 1/3 trwania recesji).
Oczywiscie czerwona linia to recesja, niebieski pkt to moment stwierdzenia jej przez NBER